Decyzja o Piesku: Dlaczego Warto To Przemyśleć

Podjęcie decyzji żeby mieć psa bywa szybsze niż zakup samochodu albo komputera. Skutki nieprzemyślanych wyborów dają w kość. I tak pies staje się problemem.

Taki jest los większości psów w naszym kraju. Panuje bowiem moda na psy. Liczone w milionach odsłon wzdychanie celebrytów nad puchatymi kuleczkami nie równoważą opinie, że posiadanie psa to przede wszystkim zobowiązanie na lata. Zobowiązanie, by zapewnić psu dobrostan, opiekę i zaspokojenie wszystkich psich potrzeb. Na końcu okazuje się, że psia zachcianka rodzi frustracje i rozczarowanie. W skrajnym przypadku uruchamia najgorsze ludzkie instynkty polegające na tym, że relacja człowiek-pies zamiast empatii jest pełna okrucieństwa emocjonalnego lub fizycznego.

Dystrybucja szczeniaków opiera się na cierpieniu zwierząt. Biznes się kręci, bo nikt nie stawia pytań. Jaka jest mama? Jaki jest tata? Jakie choroby są w rasie, czy rodzice i/lub poprzednie pokolenia byli ich nosicielami i zostali przebadani? Jak często suka rodzi szczeniaki? Jak wygląda życie starszych psów, które zakończyły hodowlaną karierę?… Szukanie hodowli, która z empatią traktuje swoje zwierzęta nie jest łatwe, bo jest ich zdecydowana mniejszość. Dla większości hodowli, i tych z przydomkiem FCI, i należących do związku kynologicznego to sposób na zarabianie pieniędzy, a pies jest tylko środkiem do osiągnięcia celu finansowego.

Załóżmy jednak, że mamy dobre intencje, ujęła nas dwumiesięczna kulka. Kupowanie psa z hodowlanej firmy to jak równanie z wieloma niewiadomymi. Te niewiadome to geny. Czasami ekspresja genów jest bardzo szybka. Młody pies zaczyna cierpieć na poważne choroby neurologiczne, ortopedyczne i układowe. Jego młodość to kolejne wizyty u specjalistów, operacje, rehabilitacje. To ogromne koszty finansowe idące w tysiące złotych. Niektóre rasy mają w sobie tak dużo wad genetycznych, że problemy z ich zdrowiem nigdy się nie skończą. Nieświadomy opiekun dowiaduje się o tym dopiero po fakcie. 

Choroby psów to dobry przykład by pokazać z czym można się mierzyć. Branie psa z niesprawdzonego źródła może być początkiem problemów behawioralnych, lub zderzeniem z psią osobowością, która nie zawsze będzie lubić się przytulać i leżeć na kanapie. Może się trafić pies o bardzo niezależnym charakterze, który potrzebuje  przewodnika. Może być to pies lękowy, dla którego życie w mieście będzie horrorem. Każdy pies w schronisku to smutna historia, w której zawiódł człowiek, bo siedzące za kratami psy miały przecież kiedyś minimum jednego właściciela. 

Nie ma obowiązku posiadania psa. Decydując się na zwierzaka robimy to bez przymusu. Obserwując niektórych opiekunów psów często mam wrażenie, że zostali właścicielami za karę. Pies potrzebuje spacerów, eksploracji, fajnego czasu ze swoim człowiekiem. Zamiast tego dostaje spacer na około bloku trwający kilka minut oraz opiekuna, który bardziej jest związany ze swoją komórka niż wpatrzonym w niego czworonogiem. Moim zdaniem, posiadanie psa i nie zaspakajanie jego potrzeb to znęcanie się nad zwierzęciem. 

Znęcanie się to także lekceważenie sygnałów, że pies zaczyna chorować lub żyje w bólu. Ból u psa wcale nie musi objawiać się w sposób ostry. Są psy, które funkcjonują w permanentnym bólu i nauczyły się z nim żyć. Dlatego badania profilaktyczne to miarodajny sposób aby upewnić się ze z psem jest wszystko dobrze, zwłaszcza gdy zaczyna wchodzić w wiek średni. Unikanie wizyt u specjalistów to brak odpowiedzialności za dobrostan naszego psa.

Niedawno ustawą zabroniono trzymania psów na łańcuchach, zrobiono pierwszy krok by zlikwidować przemysł futrzarski. Nie wiem czy ustawą da się zmienić na lepsze podejście ludzi, którzy trzymają swoje psy na łańcuchach. W tym świecie, który zdominował człowiek jest szansa na zmianę, jak zaczniemy nazywać rzeczy po imieniu i pokazywać je czarno na białym. Psy, wszystkie zwierzęta, to istoty czujące, mające swoja niepowtarzalną osobowość, pokłady empatii i miłości. Udawanie, że tak nie jest jest sprzeczne z badaniami naukowymi. Jeśli uważasz inaczej zastanów się czy napewno pies jest dla ciebie dobrym wyborem.

Co stanie się z Twoim psem po wypadku samochodowym?

Wyobraź sobie, że masz wypadek samochodowy. W najlepszym wypadku lądujesz w szpitalu na długi czas. Co wtedy dzieje się z Twoim psem?

W kwietniu prowadziłam samochód, który brał udział w wypadku drogowym. Jechałam ostrożnie, ale sprawca – kierowca TIR-a – nie. Miałam dużo szczęścia, że ucierpiało tylko moje auto. Takie zdarzenie jest traumą, zwłaszcza wtedy kiedy mogła zginąć moja rodzina. Sytuacja uświadomiła mi, że mój pies nie jest zupełnie zabezpieczony – jeśli bym została ranna, lub zginęła – trafiłby prosto do zimnego schroniskowego kojca, bez potrzebnych leków, dobranej specjalnie dla niego karmy. Nie mam pojęcia ile by czasu upłynęło, zanim trafiłby w ręce kogoś z rodziny. Czy otoczony zostałby troską na jakiej mi zależy?

Wypadek pokazał mi, że trzeba pomyśleć o takich kwestiach, by nie robić krzywdy swojemu zwierzakowi. Uznałam też, że podzielę się tym z Wami, bo pewnie wiele opiekunów – podobnie jak ja – w ogóle o tym nie myśli.

  • Po pierwsze – kto pokocha mojego psa, kto zajmie się nim z troską? Osoba, którą wybierzecie nie koniecznie musi być rodziną, bo wśród znajomych będzie ktoś lepszy. Jak już znajdziecie potencjalnego opiekuna zastępczego pogadajcie z nim, dowiedzcie się, czy będzie miał przestrzeń, by w razie tej granicznej sytuacji przejąć waszego pupila. Namiary na tą osobę warto dołączyć do adresatki psa, by służby od razu po wypadku nawiązały z nią kontakt, a pies uniknął traumatycznego pobytu w schronisku.
  • Po drugie – alfabet obsługi psa. Przekaż informacje dotyczące najważniejszych spraw, które dotyczą psiaka. Kto jest jego weterynarzem prowadzącym, jakie leki musi przyjmować regularnie, na czym polega jego dieta. W obecnych czasach można takie aktualizacje robić w chmurze
  • Po trzecie – zapewnienie finansowania życia psa. Warto też zostawić dokument, w którym jeżeli jest to możliwe – zapewnicie pieniądze na utrzymanie futrzatego przyjaciela. Źródłem może być specjalne konto z oszczędnościami, albo wskazanie na przykład przedmiotu, którego sprzedaż zapewni pieniądze.

Wypadki spadają na nas niespodziewanie. Przezorny zawsze ubezpieczony, ale też odpowiedzialny za każdą żywą istotę, która ma pod swoja opieką.

Osteopatia dla Ciebie i Twojego Psa

Osteopatia nigdy nie była bardziej potrzebna niż w obecnych czasach, pełnych stresu, pośpiechu, chaosu. Osteopatia uwalnia nasze ciała od napięć, które powstają na skutek emocji. Wystarczy, że jesteś wrażliwy, mierzysz się z życiowym problemem, zapominasz aby o siebie zadbać. Twoje ciało reaguje na te emocje, a ciało twojego psa jak lustrzane odbicie też zaczyna mieć problem.

W obecnych czasach psy zaczynają mieć problemy zdrowotne już w młodym wieku. Jedyną zmienną jaka się pojawiła na przestrzeni ostatnich 30 lat odkąd sama mam psy jest człowiek i zmiana jego świata. Wydaje się, że dla psa powinno być lepiej – lepsza świadomość żywieniowa, więcej weterynarzy, postęp medycyny itp. A jednak, okazuje się, że psich problemów behawioralnych i zdrowotnych jest więcej niż kiedyś.

Ludzka osteopatia ma sposoby i techniki, żeby uwolnić ciało od nagromadzonego stresu. Po terapii oprócz ulgi pojawiają się łzy, czasami pacjent płacze, jest mu zimno. Reakcja ciała jest zatem inna niż w przypadku kiedy problem jest czysto mechaniczny. Psy jako nasi najbliżsi przyjaciele, istoty, które odbierają nasze nastroje, przejmują się naszymi problemami kumulują to w swoich ciałach. Im także osteopatia może pomóc.

Moi zestresowani pacjenci wyróżniają się tym, że ich ciało jest bardzo spięte zarówno na poziomie mięśni, narządów jak i płynów. Mają też smutne spojrzenie. Pracę zaczynam od bardzo globalnych technik mających wpływ na całe ciało. Na kolejnej wizycie oceniam co jeszcze wymaga rozluźnienia. Z reguły pies na drugiej wizycie jest wyraźnie mniej pospinany. Opiekun zauważa, że jest weselszy.

W zaleceniach mówię o tym jak bardzo psy są z nami połączone i jak bardzo my ludzie możemy poprawić ich zdrowie dbając o swój dobrostan. Kiedy pies zaczyna chorować warto zastanowić się, czy wszystko z nami jest ok.

Pies wzięty ze schroniska, lub odebrany ze złych warunków potrzebuje osteopatii, by zresetować swój organizm ze stresu jakiego doznał. Osteopatią możemy powstrzymać kaskadę chorób, która jest jego wynikiem i odbudować poziom homeostazy, który jest potrzebny, by organizm miał siłę walczyć z chorobami jakich się nabawił.

Cieszy mnie widok każdego psa, który po mojej wizycie zaczyna się lepiej czuć i zdrowieć. Jestem wdzięczna za to, że mogłam pomóc.

Osteopatia psów – nauka od najlepszych

Sześć lat temu dowiedziałam się, że jest coś takiego jak osteopatia i są specjaliści, którzy pracują tą metodą terapii z psami. Wtedy pierwszy raz spotkałam prof. Stuarta McGregora, który przyjechał do Poznania pokazać jak pracuje. Wtedy też postanowiłam, że chce się tego uczyć.

Terapia osteopatyczna u psa potrafi wzruszyć do łez, bo jest (nie boję się tego słowa) sztuką. Podczas terapii, która rozpoczyna się jak tylko pojawia się pacjent ze swoim opiekunem, nawiązuje się relacja, bo pies zaczyna nam ufać, że to co robimy jest po to, by lepiej się poczuł. Widząc te subtelną nić jaka powstaje między psem a Stuartem i końcowy efekt w postaci psa, który poczuł ogromną ulgę nie można się nie wzruszyć.

Moja osteopatyczna droga od momentu, kiedy zobaczyłam prof. Stuarta McGregora zatoczyła koło, bo wiosną tego roku zdecydowałam się zrobić dyplom w London College of Animal Osteopathy, którą prowadzi profesor. W sierpniu natomiast pojechałam do Norwegii, by szkolić się pod jego okiem.

Pracowałam na psach, które biegają w zaprzęgach (to narodowy sport Norwegów) nawet 2 tysiące kilometrów. Przekonałam się, że Norwegowie mają niesamowite poczucie humoru, dystans do siebie a psy są ich największą miłością.

Kiedy 6 lat temu zobaczyłam terapie osteopatyczną na psie, nie wiedziałam jeszcze na czym ona polega. Patrząc z boku może to się wydawać proste, zwłaszcza jak robi to osteopata z ponad 30 letnim doświadczeniem, płynnie, spokojnie, elegancko. Po 6 latach, kiedy moje doświadczenie jest większe, dostrzegam w pracy Stuarta McGregora prawdziwy kunszt, bo wiem, że do tej prostoty dochodzi się długimi latami praktyki. Cieszę się, że mogłam brać udział w warsztatach, by potem oferować moim pacjentom terapie osteopatyczną, którą nieustannie rozwijam u najlepszych osteopatów na świecie.

Integracja sensoryczna dla psów

Integracja sensoryczna (SI) to nowy sposób pracy z psem, który ma problemy z dotykiem, reaktywnością, lękiem, agresją. Zajęcia polegają na równoważeniu układu nerwowego przez przywrócenie balansu w zmysłach dotyku, równowagi, świadomości swojego ciała w przestrzeni, wzroku oraz węchu.

Celem integracji sensorycznej jest wyciszenie zmysłów, które dominują powodując, że układ nerwowy nie wraca do równowagi tylko pozostaje w ciągłym pobudzeniu. Możemy sobie wyobrazić, że taki pies nie czuje się bezpiecznie z powodu nieustającego bodźcowania informacjami jakie płyną z jego ciała. Jest tym przemęczony, poirytowany. W związku z tym jego reakcja na otoczenie, na to co go spotyka na zewnątrz jest wypadkową przestymulowania.

Jak to się zaczęło

W mojej pracy jako osteopatki wyzwaniem są psy, z którymi trudno się pracuje – nie potrafią się wyciszyć, wszędzie ich pełno, mają problem z dotykiem, są lękowe, lubią odstraszać warcząc lub próbują gryźć. Ich opiekunowie zgłaszają się do mnie, bo może psa po prostu coś boli. Kiedyś nie podejmowałam się takich zadań. Ale prośby o terapie psów z problemami powracały. Postanowiłam dopasować techniki pracy, by zwiększyć moje szanse terapeutyczne w pracy z psami z problemami. Potrafiłam już całkiem dobrze sobie radzić, ale wciąż nie udawało mi się z psami, które nie znoszą dotyku. Psi pacjenci byli czytelni w swej komunikacji – spróbujesz, to pożałujesz.

Psy, dla których dotyk jest problemem zaprowadziły mnie w tematykę integracji sensorycznej i wtedy zaczęłam rozumieć skąd mogą brać się ich lęki. I jak przez pracę nad ich integracją sensoryczną to zmienić.

Co daje Integracja Sensoryczna

Zajęcia z Integracji sensorycznej to praca nad procesem nauki jaki zachodzi kiedy jeden ze zmysłów psa spotyka bodziec. Pies uczy się przez to być bardziej skupiony na swoim ciele. Dzięki temu jest świadomy otoczenia, ale ono go nie przytłacza.

Terapia sensoryczna

  • zwiększa zdolność koncentracji
  • poprawia samoocene
  • poprawia samokontrolę
  • poprawia pewność siebie

Mówiąc najprościej pies zyskuje emocjonalny balans, zwiększają się też jego kompetencje socjalne.

Integracja sesoryczna wskazania

Wskazanie do pracy nad Integracją Sensoryczną mają także psy, które nie są „trudne”, a mają problemy z dysplazją lub kręgosłupem. W takich przypadkach praca nad zmysłem równowagi, świadomością swojego ciała w przestrzeni może im pomóc w poruszaniu się i zmniejszeniu bólu podczas ruchu. Dodatkowo ćwiczenia mogą korygować wady postawy, które są wynikiem kompensacji – przykładem może być zrotowana miednica, która obniża zad a tylnie łapy są rozstawiane na boki.

Ważne informacje

Zajęcia z Integracji Sensorycznej prowadzę w Przestrzeni Dogfulness na warszawskim Powiślu, ul. Czerwonego Krzyża 4. Zazwyczaj w soboty od 9. Zajęcia trwają godzinę. Koszt 110 zł. (Najlepiej BLIKIEM). Zapisy zbieram za pomocą komunikatora FB/Insta.

I jeszcze ważna rzecz – podczas pracy pies je pasztet/ masło orzechowe/ lub co lubi, byle w wersji pasty. Dlatego ważne, by nie miał z tym problemów brzuszkowych:) Zalecam zabranie dobrej jakości pasztetu, najlepiej wcześniej zaakaceptowanego przez psiaka 🙂

5 rzeczy, za które twój pies ci podziękuje

Pies pojawia się w naszym życiu jako kilkudniowe szczenię i zostaje na kolejne kilkanaście lat. W tym czasie może się zmienić mnóstwo rzeczy oprócz jednej – psa. Psu, pomimo zmian, zawieruch, problemów należy się wszystko to, co spełnia jego psie potrzeby. Nie jest tego dużo.

Pies podziękuje ci za możliwość aktywnego spędzania czasu z … tobą. To jest najważniejsza potrzeba psa – ruch. Minimum to 3 spacery dziennie w tym jeden z nich powinien trwać minimum godzinę. Dwa kolejne mogą być trochę krótsze. Podczas spaceru najlepiej jakby pies miał możliwość pobiegania luzem, bez smyczy, oraz węszenia. Ale najważniejsze to wspólna zabawa. Tu odsyłam do specjalistów, którzy doradzą jak się za to zabrać https://www.howtoobedience.pl/ lub trochę z innej beczki https://nosework-warszawa.pl/ Zmierzam do tego, że rzucanie psu piłką przez godzinę nic dobrego nie przyniesie poza kontuzjami, wysokim poziomem adrenaliny, która w nadmiarze bardzo szkodzi narządom wewnętrznym naszego psa.

Pies podziękuje ci za fajne jedzonko. Są różne diety: barf, karmy suche i mokre, samodzielne przygotowanie posiłków. Każda ma plusy i minusy. Ważne by przywiązywać wagę do jakości tego co dajemy naszemu psu. Dobra dieta to mniej problemów i mniej pieniędzy wydanych na leczenie naszych zwierzaków. Posiłki powinny być podane o stałych porach, trzy razy dziennie. (Mowa tu o dorosłych psach, bo szczeniaki jedzą częściej). Oprócz rytualnych posiłków warto dopilnować, by pies nie dożywiał się na spacerach – to się zawsze źle kończy – jeżeli nie ostrym zapaleniem trzustki, to w przyszłości choroba tak ważnego narządu jak trzustka jest jak w banku. Warto zwrócić uwagę na kupy (więcej o kupach tu https://www.instagram.com/p/CT6wVxQIl1P/ ), czy pies lubi jeść ziemie, a może woli skubać trawę. To nam dużo mówi o jego problemach z układem pokarmowym.

Pies podziękuje ci za to jakich używasz psich akcesoriów. Na pytanie obroża czy szelki dla psa – odpowiadam obroża – chyba, że pies ma problemy z odcinkiem szyjnym. Jeżeli szelki to tylko dobrze dopasowane, nie blokujące ruchu łap. Na widok psów na smyczy fleksi ogarnia mnie smutek, bo wiem, że chodzenie na takim sprzęcie to tortura dla zwierzęcia. Poza poczuciem własnej wygody nie ma w niej niczego dobrego dla psa. ( więcej o fleksi napisałam tu https://pyszczekosteopatia.pl/2021/12/10/dobre-praktyki-psiego-opiekuna/ i tu https://www.instagram.com/stories/highlights/17890464118973368/)

Pies podziękuje ci za profilaktykę czyli regularne badania przeglądowe. To jak z samochodem – raz w roku to absolutny must have. Pies żyje krócej niż my i w związku z tym starzeje się szybciej. To, że ma kalendarzowe 10 lat nie oznacza, że jego stan jest równoznaczny z wiekiem ludzkiego dziecka w tym samym wieku. To już pan w mocno średnim wieku i wtedy dobrze jest wydać u weterynarza pieniądze dwa razy w roku. Psie staruszki czyli 13+ wymagają kontrolnych przeglądów minimum raz na kwartał, bo u nich czas pędzi już z górki.

Co rozumiem pod pojęciem badania przeglądowe – krew, mocz, kał, usg brzuszka + to co zaleci weterynarz, który najlepiej zna twojego pacjenta. I tu płynnie przechodzimy do kolejnego akapitu 🙂

Pies podziękuje ci za to, że go rozumiesz i wiesz co chce ci swym psim językiem powiedzieć. Fajnie jest poznać język psi. Oprócz komunikacji ważna jest obserwacja – dla osteopaty jest kluczowa w rozpoznawaniu problemu z jakim pies się zmaga. Ja uwielbiam patrzeć na moje psy. Wtedy mój czas się zatrzymuje, a ja jestem w innym świecie. Dobra obserwacja pozwala zauważyć, że z psem dzieje się coś nie tak na długo przed tym jak stanie się to poważne. Jakaś drobna zmiana w zachowaniu warta jest zastanowienia i ewentualnej konsultacji ze specjalistą.

Pies podziękuje ci za szczepienia nie tylko na wścieklizne. Szczepienia pomagające uporać się z poważnymi chorobami zakaźnymi to obecnie konieczność, bo spada podobnie jak u ludzi chęć do szczepień. Tym samym wirusy chorób, które były rzadkością wracają.

Pompa limfatyczna – cudowny wynalazek osteopatii

Drenaż limfatyczny, lub inaczej pompa limfatyczna to manualna technika poprawiająca krążenie żylno-limfatyczne całego ciała. Dobrze wykonana przyspiesza regeneracje tkanek, pomaga w leczeniu stanów zapalnych. Organizm, który doświadczył działania pompy limfatycznej jest lekki, pozbawiony napięć, witalny.

Modne obecnie w świecie fizjoterapii słowa jak powięź i pompa limfatyczna zawdzięczają swoją karierę osteopatii. Jej twórca Andrew Taylor Still zwracał uwagę na fakt, że zdrowie zależy od braku zastojów płynów w ciele. Jego uczeń William Sutherland wymyślił zaś technikę, którą nazywamy pompą limfatyczną.

Sutherland patrzył na organizm jak inżynier. Jego uczniowie wspominali, że tłumacząc im swoje podejście osteopatyczne używał technicznych terminów. Pewnie dlatego to właśnie on wpadł na pomysł pompy limfatycznej.

Pewnego razu zgłoszono mu przypadek kobiety, która zaraz po urodzeniu dziecka wyszła z domu. Rodzina przekazała, że po porodzie kobieta zaczęła się dziwnie zachowywać, jakby straciła zmysły. William Sutherland wziął swojego konia i ruszył szukać pacjentki, żeby udzielić jej pomocy. Znalazł ją stojącą w szczerym polu i patrzącą martwo przed siebie. Posadził ją na konia i udał się w kierunku jej domu. Po kilkunastu minutach byli już na miejscu. Wtedy okazało się, że kobiecie już nic nie dolega – jest przytomna, dobrze się czuje. To zdarzenie zainspirowało go do opracowania techniki pompy limfatycznej.

Sutherland wiedząc o tym jak ważne są płyny w ciele połączył kilka faktów. Poród i wysiłek jaki się z nim wiąże spowodował, że doszło do zaburzenia w przepływie. Jadąc na koniu, z każdym jego krokiem ciało dostawało impuls, który pomagał udrożnić zastój. Pozostawało opracować technikę, która zrobiłaby dokładnie to, co się stało jadąc konno.

Wiemy, że układ limfatyczny i żylny aby działał potrzebuje wsparcia pracujących mięśni i tętnienia tętnic. Bez tego krew i limfa nie będzie się miarowo przesuwać od najdalszych fragmentów ciała w kierunku serca. Zastosowanie pompy limfatycznej pomaga organizmowi poradzić sobie z zastojem, który powstaje na przykład na skutek braku ruchu, lub kiedy dotknięta stanem zapalnym tkanka otrzymuje więcej płynów, by poradzić sobie z problemem (obrzęk). Zawsze warto ją wykonać po zrobionej terapii.

Pracując ze zwierzętami często korzystam z technik Sutherlanda. Zdarzają się psy, które określamy jako limfatyczne, bo wyglądają jakby były napompowane. Prosta terapia pomaga im wysmukleć, ale też chroni przed konsekwencjami jakie powstają w organizmie na skutek złej pracy naczyń.

Terapia Tecar – nowoczesna rehabilitacja psów

Połączenie terapii manualnej i fizykoterapii w postaci urządzenia do terapii Tecar jest obecnie najnowszym sposobem rehabilitacji urazów u psów. Terapia Tecar zapewnia szybki efekt terapeutyczny już po pierwszym zastosowaniu.

Terapia Tecar – przyszła do rehabilitacji psów ze świata wyczynowego sportu. Każdy zawodnik zmaga się z kontuzjami. Najważniejsze, by zapewnić powrót do formy lecząc kontuzję tak, by nigdy nie wróciła, ale w możliwie szybkim czasie. I tak narodziła się terapia Tecar, która ma tę przewagę nad innymi urządzeniami, że pomaga zarówno skutecznie jak i szybko. Rehabilitacja psów zyskała zatem nowoczene urządzenie, które wspiera moją praktykę osteopatyczną.

Terapia Tecar polega na poprawie funkcjonowania błony komórkowej. Energia generowana przez urządzenie do rehabilitacji psów zwiększa wymiane jonową i dzięki temu znacznie przyspiesza naturalne procesy gojenia i regenaracji tkanek. To poziom komórkowy. Na poziomie urazu oprócz optymalizacji procesu gojenia, terapia Tecar wpływa na poprawę zakresu ruchomości, bo miejscowy wzrost temperatury zwiększa unaczynienie obszarów, które są przykurczone i/lub zwłóknione. Terapia Tecar hamuje też przesyłanie informacji bólowych, poprawia lokalne krążenie krwi, co ułatwia usuwanie substancji chemicznych odpowiedzialnych za odczuwanie bólu.

  • Efekt przeciwzapalny i przeciwbólowy
  • Skrócenie czasu terapii
  • Lepszy drenaż tkanek
  • Zmniejszenie obrzęku

Terapia Tecar w rehabilitacji psów uzupełnia się z moim podejściem osteopatycznym, bo pozwala pracować dłońmi „uzbrojonymi” w innowacyjne bransoletki. Rehabilitacja psa przebiega spokojnie – pies odczuwa przyjemne ciepło i rozluźnienie w tkankach. Jeden cykl terapii trwa 20 minut. W przeciwieństwie do innych urządzeń typu laser lub pole magnetyczne – nie ma potrzeby, by powtarzać terapię bardzo często. (Słyszałam, że zdarzają się przypadki kierowania na terapię nawet 3 x w tygodniu przez min. miesiąc, co wynika chyba z braku wiedzy na czym polega praca tym urządzeniem). Z reguły na początku wystarczy 2-3 zabiegi co 2 dni, a potem wystarczy już 1 zabieg raz na tydzień. Wraz z poprawą stanu pacjenta dążę do tego, by utrzymywać efekt używając terapii Tecar tylko raz w miesiącu.

Terapia Tecar sprawdza się w wielu problemach. Rehabitacja psa, który ma dysplazję i choroby zwyrodnieniowe stawów oraz kręgosłupa z wykorzystaniem tej metody znacznie poprawi jego samopoczucie i dobrostan. Terapia Tecar jest wykorzystywana przy uszkodzeniach mięśni, wiązadeł i ścięgien. Korzystam z niej kiedy rehabilituje psa z chorobami dysków międzykręgowych. Terapia Tecar sprawdza się w stanach pooperacyjnych, zrostach i bliznach. Pomaga też w bólu i stanach zapalnych, nadwyrężeniach i skręceniach.

Przeciwskazaniem do stosowania u zwierząt jest ciąża, zakrzepica, nowotwory.

Przekorny psi savoir-vivre

Odłóżmy na chwilę poważne osteopatyczne rozważania. Te wszystkie anatomiczne zawiłości, nasłuchy, terapie. Zejdźmy na ziemię, psią ziemię. Solą psiej ziemi są jej opiekunowie, ich czworonogi oraz codzienne potyczki o patyczki. Postanowiłam napisać o dobrych praktykach psiego opiekuna. Ale wyszło drętwo. Dlatego powstała wersja przekorna. Przed Państwem kilka zasad psiego savoir-vivre’u na opak.

Zasada pierwsza – Poznajmy się bliżej!

Zawsze kiedy widzisz opiekuna z psem zajętego rozmową albo kupowaniem gazety w kiosku, twój pies powinien podejść najbliżej jak się da, wykorzystując moment zupełnego zaskoczenia i zacząć go obwąchiwać – czyli w języku psim – witać się. Zabawa polega na tym, by zarówno opiekun jak i jego pies byli zaskoczeni sytuacją i umieli powstrzymać swoje emocje. Jak im puszczą – przegrywają.

Zasada druga – Mam cie!

Psy uwielbiają, kiedy nagle podczas spaceru pędzi na nie jakiś zwierz. Najlepiej kiedy wygląda na bezdomnego – dodaje mu to uroku. Dlatego warto by właściciel owego zwierza dostrzegł sytuację z jak największym opóźnieniem. Zabawa polega na tym, by pies z opiekunem, na których pędzi zwierz nie byli zaskoczeni i umieli powstrzymać swoje emocje. Inaczej – przegrywają.

Zasada trzecia – Piłka nasza i wasza

Trzeba umieć wybrać dobry moment, by rzucić psu piłeczkę. Można wyróżnić dwie okoliczności, w których zabawa piłką może zastymulować spokojne i jednostajne życie. Sytuacja pierwsza: rzucać wtedy, kiedy mijasz inną osobę spacerującą z psem. Fajnie potem obserwować jak dwa nosy spotykają w tym samym momencie jedną piłeczkę. Sytuacja druga: rzucić kiedy opiekunowie stoją na placyku rozmawiając, a ich psy latają jak wolne elektrony, lub imitują ruchy Brown’a cząsteczek gazu. Rzucając właśnie wtedy można stworzyć coś na kształt reakcji łańcuchowej, lub w najgorszej wersji piłeczka zrobi PING.

Zasada czwarta – Smyczka flexi jest sexi

Smycze flexi są sexi – wiadomo. A im większy pies tym bardziej smycz flexi staje się sexi. Zasadę czwartą wzmacnia dodatkowy atut smyczki jakim jest jej niezawodność. Kiedy niezawodnie się zerwie – ochroni rękę opiekuna przed naciągnięciem mięśni i ścięgien. Kiedy spacerowicz wejdzie w drogę zwariowanej smyczce – ona go oplecie, przetnie skórę tu i tam – niezawodnie spacerowicz już nigdy nie wymusi kolizji ze smyczunią i jej psem.

Zasada piąta – Kupa niewidka

Gracze w pokera, nawet amatorskiego mają łatwiej. Pies robi kupę pokerzysta zachowuje pokerową twarz. Ale nie wszyscy grają w pokera. Dla reszty są inne techniki, które pomagają nie dostrzegać, że pies właśnie kończy fizjologiczny proces, który zapoczątkowała kilka godzin temu zwykła miska z jedzeniem. Na przykład można iść z psem razem ale za razem osobno – wtedy szansa, że się zobaczy TO jest prawie zerowa. Pomaga też komórka trzymana w ręku – nasze myśli są wtedy gdzie indziej, oczy zresztą też. Na pytanie jakiegoś wrażliwca – czy może woreczek dać, bo w jego kieszeniach zbywa woreczków – zawsze, ale to zawsze należy zawarczeć.

Co w psie piszczy?

Nasłuch, tajemnicze słowo, które wyjaśniam każdemu opiekunowi psa, by wytłumaczyć na czym polega praca psiego osteopaty. Jest to nieprawdopodobna umiejętność, którą się doskonali latami. Tu nie chodzi tylko o to, by wyczuć co nie tak w tkance psa, którą się dotyka, ale by dotykiem posłuchać co mówi ciało futrzatego pacjenta, czasami wskazujące miejsce „pożaru” daleko od miejsca, gdzie ręka jest przykładana.

Dotyk jak błyskawica

Miałam szczęście szkolić się u osteopatów psów i koni, których praktyka trwa kilkanaście lub ponad dwadzieścia lat. Osteopaci zwierzęcy, którzy zaczynają swoją przygodę z tym rodzajem terapii zawsze są pod wrażeniem jak oni szybko badają i znajdują właśnie TO miejsce, które najbardziej doskwiera zwierzęciu, na którym potem robią terapię osteopatyczną. Wiem, że ich badanie nie trwałoby 5 minut, gdyby nie wiele, wiele lat pracy nad doskonaleniem swojego osteopatycznego nasłuchu. Można powiedzieć, że w tych 5 minutach mieści się kilkanaście lat osteopatycznej praktyki.

Pamiętam swoje pierwsze zadanie z palpacji. Miałam wyczuwać pod kartkami papieru gdzie leży ludzki włos. Zaczynaliśmy od jednej kartki, potem dwóch, trzech – moje umiejętności zatrzymały się wtedy na grubości czterech kartek. Potem były nasłuchy różnych tkanek. Nie zapomnę mojego wzruszenia kiedy poczułam jak „pływa” powięź w skorupie żółwia i jak pierwszy raz nasłuchałam rytm płynu mózgowo-rdzeniowego w kości krzyżowej.

Osteopatia psów czyli stan umysłu

Najbardziej niesamowite jest to, że moja ręka zapamiętuje co dotknęła i zawsze, kolejnym razem łatwiej jest znowu to odtworzyć na następnym psie. Można powiedzieć, że tego nie da się „odnasłuchać”. W pewnym momencie przestaje to być trudne, ale przychodzą nowe wyzwania, kolejne warstwy w ciele psa trudniejsze do wyczucia.

Dążę bowiem do tego, by nasłuchem umieć docierać do problemu, rozpoznawać nim kształt narządu, lub tkanki. Ale najtrudniej jest…. zacząć robić nasłuch.

Jeśli mam wytłumaczyć co to jest to powiedziałabym, że to jest umiejętność wejścia w pewnego rodzaju trans, w pewien stan umysłu, który utrzymuje wysoki poziom koncentracji i skupienia a jednocześnie pozwala ci być nieprawdopodobnie rozluźnionym zarówno na poziomie emocji jak i swojego ciała. Masz tylko nurkować w mikrokosmos jakim jest organizm psiego pacjenta.

To jest niesamowite. Z zewnątrz wygląda jak magia, bo wszystko się dzieje kiedy przykładam rękę czyli jakbym nie robiła właściwie nic. A tam się dzieje najważniejsza rzecz. Nasłuch osteopatyczny wyróżnia osteopatów jako terapeutów manualnych.